Pages


______________________________________________________________________

czwartek, 16 marca 2017

x. Anthony Cekada: Obrzędy Wielkiego Tygodnia. Stary ryt a ryt z 1955



Uwaga wstępna: modyfikacje w obrzędach Wielkiego Tygodnia z 1955 roku były częścią serii postępujących zmian liturgicznych, począwszy od 1951 roku, które ostatecznie doprowadziły do promulgacji Novus Ordo Missae w 1969 roku.

Stworzenie obrzędów Wielkiego Tygodnia z 1955 roku, podobnie jak stworzenie Novus Ordo, było organizowane przez Hanibala Bugniniego, człowieka uznawanego za złego geniusza, który zniszczył Mszę.

Z perspektywy czasu, możemy spojrzeć wstecz na zmiany Wielkiego Tygodnia z 1955 roku i zobaczyć serię wprowadzanych postępujących zmian, które na stałe zostaną wcielone w Novus Ordo.

cz. 2 - Wielki Czwartek
cz. 3 - Wielki Piątek
cz. 4 - Ciemna Jutrznia

środa, 15 marca 2017

Aberracje liturgiczne cz. 118 - Adoracja eucharystyczna?


Komunia Święta do ust na klęcząco!



Ojciec John Pierricone z parafii św. Agnieszki w Nowym Jorku często odprawiał Mszę świętą dla sióstr Misjonarek Miłości Matki Teresy. Wielokrotnie spotkał on osobiście Matkę Teresę. Spytał ją kiedyś jako osobę podróżującą po całym świecie, co uważa za największe zło współczesnego świata. Bez zastanowienia odpowiedziała: „Komunię na rękę”.

Prawdą jest, że Komunia święta była przyjmowana „na rękę” w pierwszych wiekach (od II do V) Kościoła. Były to jednak jak mówi św. Bazyli (Epistola 93) czasy prześladowań, a więc warunki nadzwyczajne, kiedy nie były jeszcze dość rozwinięte odpowiednie dla wiary formy i obrzędy (Memoriale Domini, 1969, s. 541). Jednakże nawet wtedy nie przyjmowano Komunii Świętej bezpośrednio na rękę, ale na specjalną chustę zwaną dominikale. Wierni nie dotykali więc Hostii świętej samą ręką.

Św. Bazyli Wielki – Doktor Kościoła (330-379), mówi wyraźnie, że otrzymanie Komunii św. do ręki jest dozwolone jedynie w czasie prześladowań. Św. Bazyli w warunkach normalnych uważa te praktykę za tak poważne nadużycie, że nie wahał się traktować jej jako ciężkie przewinienie. Gdy prześladowania ustały, zwyczaj ten, który utrzymywał się jeszcze tu i ówdzie, był jednak traktowany jako nadużycie, które należało wykorzenić, ponieważ uważano je za sprzeczne ze zwyczajem przekazywanym przez Apostołów (!)

Kościół jednak z czasem, na skutek nadużyć osłabiających wiarę doszedł do wniosku, że najlepszym zabezpieczeniem wiary w obecność Chrystusa pod cząsteczkami postaci eucharystycznych jest forma przyjmowania Komunii świętej z ręki kapłana wprost do ust. „Niech nikt nie spożywa tego Ciała zanim Go nie uczci” (św. Augustyn). Papież Pius XII wymaga adoracji, kultu zewnętrznego przed przyjęciem Komunii świętej: „Konieczne jest bowiem, aby obrządek zewnętrzny Ofiary z natury swej wyrażał kult wewnętrzny” (por. encyklika Mediator Dei, 30 i 37). Dlatego też już od V -VI wieku wydawano zakazy udzielania Komunii Świętej do ręki. Jedynie na niektórych terenach zwyczaj Komunii świętej na rękę, tzn. na specjalną chustę utrzymał się do IX w. W 839 r. Synod w Kordobie odrzucił jednoznacznie udzielenie osobom świeckim Komunii świętej na rękę uzasadniając to niebezpieczeństwem zbeszczeszczenia Ciała Pańskiego. Ostatecznie w 878 r. Sobór w Ruen w kanonie 2 wyraźnie zabronił udzielania Komunii świętej na rękę uważając tę formę za ubliżającą Bogu i obraźliwą i zarządzając za to karę odsunięcia od służby ołtarza. Chociaż, jak twierdzi Gamber powszechną praktykę udzielania Komunii świętej do ust należy datować na VI wiek, czyli wcześniej niż dotychczas mniemano. Zwyczaj, zgodnie z którym kapłan celebrujący Msze św. udziela Komunii św. sam sobie, własnymi rękami, a świeccy wierni otrzymują ją od niego, wywodzi się z Tradycji apostolskiej - tak nauczał św. Sobór Trydencki. Tak samo jak uważali ojcowie Kościoła (m.in. św. Bazyli Wielki) od Apostołów pochodzi praktyka Komunii św. do ust, nie na rękę (co potwierdza mistyka).

Ponownie Komunię świętą „na rękę” wprowadzili reformatorzy protestanccy w 1549 r., szczególnie w tym celu, aby zaprzeczyć katolickim dogmatom na temat kapłaństwa i Rzeczywistej Obecności Jezusa w Eucharystii. Praktyka taka stała się od tego czasu oznaką antykatolicyzmu. Jeden z protestantów M. Bucer twierdzi: „Zwyczaj nie rozdawania sakramentu na rękę wiernych wprowadzono z uwagi na zabobony: po pierwsze - ze względu na fałszywą cześć, którą chcieliby okazać temu sakramentowi, po drugie - ze względu na pożałowania godną arogancję wobec księży rzekomo bardziej świętych niż lud Chrystusowy, z uwagi na ich namaszczenie podczas konsekracji. Nasz Pan bez wątpienia przekazał te swoje święte symbole (?) wprost na ręce Apostołów”.

Komunia na rękę jako wyraz niewiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie i w niezbywalność kapłaństwa.

Protestanccy reformatorzy zerwali z tradycyjną praktyką Komunii św. do ust i na klęcząco, aby podkreślić swoją wiarę, iż Eucharystia nie jest Ciałem Chrystusa, lecz tylko symbolem. Jak niszczące działanie dla wiary w dogmat o rzeczywistej Obecności i powołania miała ta praktyka pokazuje statystyka. W USA 20 lat po wprowadzeniu Komunii „na rękę” ponad 70 % ludzi określających się jako katolicy nie wierzy już w rzeczywistą obecność Zbawiciela w Najświętszym Sakramencie. Czyli Komunia „na rękę” jest wyrazem niewiary przyjmującego, a przede wszystkim udzielającego.

„Przyjmuje się do ust to, co uznaje się przez wiarę” – mówił papież św. Leon Wielki (440-461).

Jedynymi, którzy zawsze przystępowali do Komunii stojąc i z wyciągniętą ręką, byli od samego początku arianie, którzy uparcie negowali Bóstwo Chrystusa i nie widzieli w Eucharystii niczego poza symbolem „jedności”, który może być dotykany i rozdawany dalej.

Natomiast w Kościele Katolickim Komunię świętą na rękę wprowadzono jako akt rebelii wkrótce po Soborze Watykańskim II.

Zaczęło się w Holandii, jako wyzwanie rzucone prawowitej władzy kościelnej. Rzucono wyzwanie normom liturgicznym, których nikt, nawet jeśli jest kapłanem nie ma prawa dowolnie zmieniać (zob. Pius XII, Mediator Dei i S.C. 22).

I Komunia święta w niektórych kościołach była rozdawana w sposób, który od czasów Reformacji uznawano za typowo protestancki. Było to poważne nadużycie i biskupi winni byli temu stanowczo przeciwdziałać, jako że oni są odpowiedzialni za czystość wiary i kultu. To jednak nie nastąpiło, a praktyka ta rozprzestrzeniła się na Niemcy, Belgię i Francję z bardzo nikłym oporem biskupów.

Pewien oddany Bogu mężczyzna czując powołanie do kapłaństwa wstąpił do seminarium – w kraju niemieckojęzycznym. Panował tam już wtedy zwyczaj przyjmowania Komunii św. „na rękę”, dlatego i on w duchu solidarności, prostoty i posłuszeństwa, też przyjmował „na rękę”. Ale okazało się, że w miejscu, na którym kładziono mu Hostię odczuwał pieczenie, a nawet palenie. Było to bardzo mocne i co gorsze nic (ani zimna woda, czy inne środki) nie były w stanie przynieść mu ulgi. Pomagała jednak woda święcona. Kiedy poinformował o tym swoich przełożonych, ci chcieli go wysłać na badania psychiatryczne. Poza tym, zaczęli mu robić takie trudności między innymi, w dopuszczeniu do święceń, że musiał prosić o interwencję Stolicę Apostolską.

Konsekwencje tej rebelii stały się tak poważne, iż Paweł VI konsultował się z biskupami na całym świecie i po otrzymaniu ich opinii wydał 28 maja 1969 roku instrukcję Memoriale Domini. Mówi ona: „Ten sposób (do ust) udzielania Komunii świętej ze względu na całą obecną sytuację Kościoła powinien zostać zachowany. Nie tylko dlatego, że opiera się on na przekazanym przez tradycję od wielu wieków zwyczaju, lecz szczególnie dlatego, że wyraża on szacunek wiernych wobec Eucharystii. Zwyczaj ten należy do owego przygotowania, które jest konieczne do jak najbardziej owocnego przyjęcia Ciała Pańskiego. Ponadto przez ten obrzęd, który należy uważać za przekazany przez Tradycję, zabezpieczone jest, że Komunia święta rozdzielana jest z należną jej czcią, pięknem i godnością oraz, że postacie Eucharystyczne, w których jest obecny w jedyny sposób substancjalnie i trwale cały i niepodzielny Chrystus, Bóg i Człowiek, ochraniane są przed wszelkim niebezpieczeństwem profanacji, aby w końcu zachowana była pilna troska o okruchy konsekrowanej Hostii, której Kościół zawsze wymagał”. Podsumowaniem dokumentu jest opinia biskupów: „Z tych nadesłanych wypowiedzi wynika jasno, że większość biskupów jest zdania, iż nie należy zmieniać dotychczasowej dyscypliny. Są oni nawet zdania, że taka zmiana byłaby zgorszeniem zarówno dla odczucia, jak też dla duchowego nabożeństwa samych biskupów i wielu wiernych.

Z tego powodu Ojciec Święty uznał za niewłaściwe zmieniać dotychczasową praktykę udzielania Komunii świętej. Dlatego Stolica Apostolska napomina biskupów, kapłanów i wiernych z całą stanowczością do przestrzegania obowiązującego i na nowo potwierdzonego prawa”. Dalej następuje zaskakujące, sprzeczne z powyższym jakby z innego ducha: „Jeśli jednak przeciwny zwyczaj, tzn. kładzenia Komunii świętej na rękę, już się gdzieś umocnił Stolica Apostolska udzieli konferencjom biskupów ciężaru i zlecenia, by rozważyć szczególne uwarunkowania, aczkolwiek pod warunkiem zapobieżenia wszelkiemu niebezpieczeństwu, czy to zmniejszenia szacunku, czy też wtargnięcia do dusz fałszywych mniemań, co do Najświętszej Eucharystii”. Oczywistym jest, że sformułowanie „już się rozpowszechniła” oznacza datę 28 maja 1969 r. Kraje, w których praktyka ta nie była rozpowszechniona, do tego dnia były w oczywisty sposób wyłączone z prawa występowania o takie zezwolenie. Należy podkreślić, iż Stolica Apostolska tylko wówczas uzna praktykę Komunii świętej na rękę, jeżeli po raz pierwszy wprowadzono ją nielegalnie, z nieposłuszeństwa (pod przymusem faktu dokonanego). Następuje to według zasady: sprzeciwiaj się prawu kościelnemu, a być może twój sprzeciw zostanie zalegalizowany.

To, że Papież Paweł VI był zdecydowanie przeciwny, wynika wyraźnie z powyższej instrukcji, z nowego mszału Pawła VI (Editio typica vaticana 1970, Art. 117), jak i z licznych jego osobistych wypowiedzi, np.:

„Pewnego dnia poszedłem do Papieża (Pawła VI) - opowiada kard. Benno Gut, Prefekt Kongregacji Świętych Obrzędów - i klęcząc przed nim powiedziałem: ‘Ojcze święty. Nie pozwól na Komunię świętą „na rękę”, gdyż będzie to okazją, a nawet powodem - wielu, wielu przewinień przeciwko świętości Najświętszego Sakramentu’. I Papież powiedział: „Bądź spokojny, nigdy na to nie pozwolę!” (A. Tornelli, Die Freunde seiner Eminenz, 30 Tage nr 3/1993, 13).

Wbrew temu Papież został zmuszony dać pozwolenie, bo było to już ustanowione przez poprzedzające nieposłuszeństwo grupy księży i biskupów.

Tak samo Papież Jan Paweł II zdecydowanie odmawiał rozdawania Komunii świętej na rękę podczas wizyt pasterskich na całym świecie, także prominentom. Odmówił żonie prezydenta G. d’Estaing Komunii świętej na rękę i dawał każdemu we Francji i Niemczech tylko do ust. Wtedy biskupi powiedzieli: „Dlaczego ty sam odmawiasz dania do ręki? Twój poprzednik, Paweł VI pozwolił na to. Dlaczego ty teraz odmawiasz?”. I tak Papież zaprzestał swego oporu. Jednak nie czyni też tajemnicy ze swego osobistego przekonania, gdy w liście apostolskim Dominicae Cenae z 24.II.1980 r. nazywa ten sposób przyjmowania Komunii świętej „godnym ubolewania brakiem czci dla Hostii Eucharystycznej”. I dalej: „Dotykanie konsekrowanych postaci Hostii, a także rozdawanie ich własnymi rękoma, jest właśnie przywilejem wyświeconych…” warto dodać, że pod wpływem tego listu Episkopat Polski pod przewodnictwem Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego świadomy niebezpieczeństwa takich wynaturzeń stwierdza jasno: „W diecezjach Polski przyjmuje się Komunię świętą z rąk celebransa do ust w postawie klęczącej” (por. 177 Konferencja Episkopatu Polski, 10).

W krajach, gdzie bierze się Komunię świętą do ręki okazuje się zupełny brak świadomości tego, co ma się w swoich rękach. Ludzie nawet żartują sobie z tego. W Szwajcarii dwóch chłopców rozcięło nożyczkami przyniesioną Hostię, aby sprawdzić, czy wypłynie z niej krew, po czym wyrzucili ją do klozetu. W Holandii uczniowie urządzili między sobą zawody, kto zbierze najwięcej Hostii z Kościoła; zdobycze przylepiano na ścianie. Pewien ksiądz dowiedział się, że jedno z dzieci brało Hostie ze sobą do domu, aby karmić nimi swego psa. Święte Hostie znajduje się często rozsypane w ławkach, na ziemi, w kieszeni dzieci itp. Niejednokrotnie bierze się je do profanacji. Bp Stewart stwierdza: „Są bezsprzeczne dowody na to, iż konsekrowane Hostie są wrzucane do kosza, ponieważ jak się mówi, rzeczywista Obecność zanika, gdy uczta jest skończona (rozumienie protestantów!), czasem Hostie są ponownie konsekrowane (…) Kapłani nie przyklękają podczas konsekracji ponieważ utrzymują, że Chrystus jest obecny tylko podczas uczty. Kto wobec sprawiedliwości Boga bierze za to zniszczenie wiary, za to wszystko odpowiedzialność? Narzuca się tu stwierdzenie: Poufałość rodzi pogardę! Komu na tym zależy?

Francuskie pismo „Vers demain” opublikowało w 1970 roku następującą wiadomość: „Są trzy fazy masońsko-diabelskiego planu”:

Wszystkimi środkami należy osiągnąć, żeby w rzymsko-katolickich kościołach przyjmowano Komunię na stojąco.

Należy osiągnąć to, aby chleb był kładziony komunikującym do ręki, żeby powoli zanikała wiara i pobożność, i tak dojść do trzeciego etapu.

Tak przygotowani wierni zostaną przygotowani do wiary, że Eucharystia jest tylko symbolem posiłku i w końcu symbolem powszechnego braterstwa” (Maj M82).

Zdumiewająca zbieżność z obecnymi faktami! Trzeba mocno podkreślić, że tam, gdzie wprowadzono Komunię świętą na rękę, opierano się na kłamstwach, np.: że jest to według Soboru Watykańskiego II, że jest to życzeniem Ojca Świętego, że tak jak w Kościele Prawosławnym i wybitnie przewrotnie: że jest to wyraz czci do Najświętszego Sakramentu…

Sobór watykański II nic o tym nie mówi; Ojciec Święty wyraźnie życzył sobie zachowania tradycji; w Kościele Prawosławnym Komunię świętą przyjmuje się do ust specjalną łyżeczką. W wielu przypadkach ową „reformę” przygotowano w głębokiej tajemnicy; np.: w Anglii, gdzie wiernych poinformowano na kilka godzin przed wprowadzeniem tej innowacji. Wiadomo, że dla ludzi sprawy wiary polegają w dużej mierze na obrzędach i formach. Skoro więc to, co było zabronione, np. Komunia święta na rękę, na stojąco (…) staje się naraz normą, to zupełnie zrozumiałe, że jawi się pytanie, czy to jest ten sam Kościół? Czyżby pasterze nie wiedzieli, że obrzędy wyrażają, umacniają wiarę, i że zmieniając je - niszczą wiarę? Dla zniszczenia wiary wystarczy dać ludziom wolność mówiąc: Przyjmujcie, jak chcecie. Jest tu znamienne, iż w Holandii, pierwszym kraju, gdzie tę praktykę wprowadzono, Kościół Katolicki praktycznie zniknął z powierzchni ziemi. Na szczęście są też odważni biskupi. Episkopat Filipin opowiedział się przeciwko wprowadzeniu Komunii świętej „na rękę”.

W Argentynie w swojej diecezji zrobił to bp JuanLaise.

Niestety w wielu miejscach Komunia jest rozdawana „na rękę”. W jakim stopniu uważa się to za odnowę i pogłębienie sposobu przyjmowania Komunii świętej? Czy nasza obawa o zachowanie należnej czci, z jaką mamy przyjmować ten niepojęty dar, jest pogłębiona przez przekazywanie go przez nasze niekonsekrowane ręce (jest tak mało ważny, że każdy może Go wziąć do ręki), zamiast przyjmować z konsekrowanych rąk Kapłanów?

Nietrudno zauważyć, iż niebezpieczeństwo, że cząstki konsekrowanej Hostii upadną na ziemię jest bez porównania większe, a niebezpieczeńtwo zbeszczeszczenia lub naprawdę strasznego bluźnierstwa jest dużo większe (co jedno i drugie zostało wielokrotnie udowodnione, wręcz udokumentowane). I co świat chce przez to osiągnąć? Twierdzenie, że kontakt z ręką daje większe poczucie realności hostii jest oczywistym pustym nonsensem, ponieważ przedmiotem (wiary) nie jest tutaj realność materii hostii, ale przeświadczenie, które można posiąść tylko przez wiarę, iż hostia stała się rzeczywistym Ciałem i Krwią Chrystusa. Godne przyjmowanie Ciała Chrystusa na język z konsekrowanych rąk kapłana, dużo bardziej sprzyja wzmacnianiu tego przeświadczenia, niż przyjmowanie z naszych niekonsekrowanych rąk. (Dietrich von Hildebrand)

„Visus, tactus, gustus in te fallitu, sed auditu solo tuto creditur” – mówi św. Tomasz z Akwinu. (Spojrzenie, dotyk i czucie mylą się o Tobie, lecz tylko słysząc – słuchając otrzymujemy pewną wiarę).

ks. Tomasz Pirszel MIC (marianin ze Stoczka Klasztornego)

Źródło informacji: https://gloria.tv

500 lat po reformacji. "Konsekwencją są podziały między ludźmi"


Pomnik Marcina Lutra w Dreźnie

- Badania pokazują, że w Brazylii w latach 2015-16 ok. 9 mln wiernych odeszło z Kościoła katolickiego do różnych Kościołów protestanckich. Przy okazji 500-lecia reformacji warto zapytać o to, co się dzieje z chrześcijaństwem, szczególnie w wersji protestanckiej - mówi ks. prof. Andrzej Kobyliński.

Całość do odsłuchania tutaj

piątek, 10 marca 2017

Recenzja książki "Zadziwiający Kościół. Jak katolicyzm ukształtował nasz świat."




Jak Kościół katolicki ukształtował nasz świat?

Kiedy słucha się tego, co mówi nam dzisiaj kultura popularna, można odnieść wrażenie, że Kościół jest najgorszym wrogiem świata. Stoi na drodze postępu. Wykorzystuje biednych. Dyskryminuje kobiety. Krzywdzi dzieci. Potępia wszystko, czym szczyci się nasza cywilizacja. Przede wszystkim zaś gardzi nauką i przeczy zdrowemu rozsądkowi. 

Tak często słyszymy podobne rzeczy, że nawet jako katolicy zaczynamy czasem w nie wierzyć. Wszystko to jednak nie jest prawdą, a książka Mike'a Aquiliany postara się nam pokazać dlaczego tak nie jest.

Dzięki niej dowiemy się, jak wiele z wartości, który uważamy za niezbywalne i fundamentalne dla naszej cywilizacji, zawdzięczamy nauce Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła.

Jej autor dobitnie i jasno udowadnia, że bez Kościoła nasz świat nie byłby taki, jakim go dziś znamy. W książce m.in o roli jaką odegrał Kościół po upadku cesarstwa rzymskiego w okresie ciemnych wieków gdy uratował cywilizację a dzięki pracy mnichów iroszkockich a w szczególności Alkuina z Yorku, zachował dla potomnych dzieła starożytnych myślicieli i położył podwaliny pod powstanie w średniowieczu uniwersytetów. To właśnie uniwersytety staną się miejscami gdzie Kościół będzie pielęgnował naukę. I tutaj autor omawia dwie wielkie postacie, tamtych czasów Alberta zwanego Wielkim i Tomasza z Akwinu. Oni i im podobni stworzyli podstawy współczesnej nauki. Wspomina także biskupa Steno ojca współczesnej geologii i paleontologii i ojca Gregora Mendla, który sformułował podstawowe prawa dziedziczenia. W książce wiele miejsca poświęcono odkryciom Kopernika i Galileusza w kontekście tak zwanego konfliktu wiary i nauki. Choć autor na początku książki twierdzi, że wielu współczesnych katolików zaczyna wierzyć w akatolickie mity to w przypadku sprawy Galileusza można odnieść wrażenie, że sam stał się ofiarą takiego mitu. Gdy będziecie Państwo czytać rozdział poświęcony Galileuszowi to pamiętajcie, że warto go porównać z informacjami na temat Galileusza zawartymi w książkach V. Messoriego "Czarne karty Kościoła" oraz M. Hesemanna "Ciemne postacie w historii Kościoła".  

W książce jest jeszcze jedna informacja, która została przez autora jakby żywcem przepisana z lewicowo/protestanckich publikatorów a dotyczy ona prześladowania rdzennych mieszkańców Ameryki przez hiszpańskich konkwistadorów. W tym kontekście autor przywołuje działalność dominikańskiego mnicha Bartolome de Las Casas. Nie czas i miejsce aby wdawać się w szczegóły i prostować błędy. Wystarczy, że drodzy czytelnicy skonfrontują informacje z książki amerykańskiego autora z tym co na ten temat pisze Vittorio Messorri w "Czarnych kartach Kościoła".

Innym polem działalności Kościoła, na które zwrócił uwagę autor to dobroczynność i dzieła miłosierdzia świadczone przez Kościół oraz ogromny i niezastąpiony wkład Kościoła w artystyczne osiągnięcia ludzkości począwszy od muzyki poprzez malarstwo i rzeźbę a na literaturze kończąc. Kto z nas nie słyszał choć raz chorału gregoriańskiego, polifonii Palestriny czy Mszy Koronacyjnej Mozarta? Kto z nas nie widział "Dysputę o Najświętszym Sakramencie" Rafaela, "Ostatnią Wieczerzę" Leonarda da Vinci czy freski w Kaplicy Sykstyńskiej Michała Anioła? Na gruncie literatury autor wymienia kilka pozycji, które na stałe wpisały do kanonu światowej literatury. Wymienia m.in. "Wyznania" św. Augustyna, "Boską Komedię" Dantego, "Don Kichote" Cervantesa, "Ortodoksję" Chestertona czy "Moc i chwałę" Grahama Greena. 

Amerykański pisarz przypomina, że nawet tak podstawowe prawa, jak prawo do życia, godności osobistej i równości świat zawdzięcza Kościołowi bo w czasach przedchrześcijańskich prawa te stanowiły dobra dostępne jedynie dla wybranych. Dodaje, że dopiero Kościół tak naprawdę upodmiotowił kobietę,i jako pierwszy stanął w obronie praw dzieci.

W książce znajdziemy jeszcze wiele, wiele innych historii, które pokazują że chrześcijaństwo tak radykalnie zmieniło świat na lepsze, że nawet najbardziej zagorzali ateiści powinni dziękować za to, że Chrystus dał światu Kościół. Bo nie wiem czy ktoś chciałby żyć w świecie, w którym nie byłoby chrześcijaństwa.   

Jeśli chcecie odkryć prawdę o tym, jak wiele ludzkość zawdzięcza Kościołowi? Koniecznie musicie przeczytać tę książkę. Po lekturze będziecie mieli okazję przekonać się, że Kościół jest naprawdę zadziwiający!


__________

"Historia nauki tworzona była przez nieustraszonych badaczy, którzy w obliczu wrogiego, pogrążonego w mroku świata szukali schronienia w jednym miejscu, gdzie ciągle paliło się światło - w Kościele." s. 25
__________



Polecam Państwa uwadze także inne pozycje omawiające tak zwane białe i czarne karty z historii Kościoła katolickiego.

   
   

O autorze

MIKE AQUILINA to popularny autor prac z historii Kościoła, szczególnie patrologii. Urodził się w Kingston, Pensylwania w 1963 r. Jest absolwentem Pennsylvania State University. Wraz z żoną i dziećmi mieszka na przedmieściach Pittsburgha. Jest autorem ponad pięćdziesięciu książek o historii, doktrynie i duchowości Kościoła Katolickiego, m.in. Ojcowie Kościoła, Mszy pierwszych chrześcijan i Tajemnicy Graala. Zostały one przetłumaczone na ponad dziesięć języków.

Książki Mike'a Aquiliny wydane w języku polskim
  • Tajemnica Graala, Wyd. M, Kraków 2008
  • Msza pierwszych chrześcijan, Wyd. Exter, Gdańsk 2010
  • Miłość w drobiazgach. Historie z życia codziennego, Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2010

poniedziałek, 6 marca 2017

Stworzenie, ewolucja i kryzys wiary cz. 1




Pierwsza część seminarium "Stworzenie, ewolucja i kryzys wiary", które odbyło się w 04.08.2016r w Gdyni. Wykład wygłosił Hugh Owen, dyrektor Kolbe Center for the study of Creation (http://kolbecenter.org/).

środa, 1 marca 2017

Bp. Mostaru-Duvno, J.E. Ratko Peric, po raz kolejny stanowczo stwierdził - objawienia w Medziugorje są mistyfikacją



Miejscowy biskup potwierdza Medziugorje jest mistyfikacją

"To naprawdę nie jest Matka Boża z Ewangelii"

Biskup Mostaru-Duvno, Jego Ekscelencja Ratko Peric, po raz kolejny stanowczo stwierdził - objawienia w Medziugorje są mistyfikacją. W rzeczywistości, idzie nawet dalej, twierdząc, że były formą manipulacji ze strony fałszywych wizjonerów i kapłanów, którzy korzystają z tego i nabrają tłumy katolików, którzy odwiedzają to miejsce. Jego poprzednik Ekscelencja Pavao Žanić również potępił Medziugorje jako fałszywe.

Według Jutarnji Vijest i przetłumaczone przez Total Croatia News, biskup powiedział: "Biorąc pod uwagę wszystko, co w tym dotąd zbadane i badane, w tym w pierwszych siedmiu dniach od rzekomych objawień, możemy powiedzieć: nie było żadnych objawień Matki Bożej w Medziugorju."

(...)

Za Rorate Caeli 

sobota, 25 lutego 2017

Papież Franciszek pomógł pozyskać Bractwu św. Piusa X zabytkowy kościół w Rzymie.


Dzisiaj rano na stronie Il Foglio pojawiła się informacja o tym, jak to papież Franciszek pomógł Bractwu św. Piusa X pozyskać znajdujący się w samym centrum Rzymu zabytkowy kościół Santa Maria Immacolata all'Esquilino wraz z otaczającymi go budynkami, będącymi pierwotnie zabudowaniami klasztornymi Ojców Miłosierdzia a obecnie szkołą podstawową i średnią. Budynki mają być przeznaczone na ośrodek studiów a w przyszłości być może także Domem Generalnym Bractwa w Rzymie.  








czwartek, 23 lutego 2017

Protestancki Jezus




Michael Voris w programie "The Vortex" (ChurchMilitant.tv) zadaje pytanie, czy protestanci i katolicy wierzą w tego samego Chrystusa. Czy Jezus protestantów jest tożsamy z tym, który założył Kościół Święty i czy protestanckie nabożeństwo jest w stanie cokolwiek Bogu ofiarować?

Tańczący Dawid



" W czasach biblijnych w czasie uczt świątecznych możnowładcy przyodziani w szaty godne swego stanu spoczywali na łożach biesiadnych i (mówiąc subtelnie) biesiadowali. By impreza była dobra, musiała być i muzyka i tańce, ale... ani możnowładcy na skutek spożycia nie bardzo się ku temu kwapili, a z powodu braku umiejętności i klimatu raczej się ku temu tym bardziej nie starali, by się nie ośmieszyć. Muzyka więc i tańce musiały mieć charakter tego co dziś nazywamy baletem (choć muzyka była raczej kiepska, a choreografia przypominała dzisiejsze występy cyrkowe). Zadania te dla biesiadników spełniali głównie niewolnicy, którzy dla pozbawienia godności z czasów, gdy w podbitych narodach pełnili godne funkcje społeczne byli półnadzy albo wręcz nadzy, często też i dla celów czysto (nazwijmy to uprzejmie) ludycznych. I oto... w takiej sytuacji... Dawid zachowuje tylko lniany efod (przepaskę na biodra zakrywającą to co wstydliwe) i jako Król narodu wybranego i Nawyższy Kapłan przed Arką, która jest znakiem obecności Pana wykonuje powszednią funkcję niewolnika sytuując swoją rolę wobec Boga na oczach całego ludu. Nie jest tego w stanie pojąć Mikal, córka Saula, która wzgardza Dawidem i dlatego pozostaje bezdzietna (znak odrzucenia przez Pana, albowiem znakiem Jego błogosławieństwa jest płodność).

Nie ma to nic wspólnego z próbami współczesnych baletów antyliturgicznych z oklaskami gawiedzi; gdzie występ sam w sobie jest celem samym w sobie wbrew księgom liturgicznym, nieukierunkowanym choćby wobec tabernakulum, czy ołtarza, a mający charakter ludyczny tylko..."

Jacek Rządkowski


______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________