______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

wtorek, 24 kwietnia 2018

Zapomniane prawdy: Czyż obecna niezwykle poważna sytuacja Kościoła nie wynika właśnie z lekkomyślności, jaką była chęć wystawiania Boga na próbę?



„Sobór wprawił mnie w konsternację: nadmiar dokumentów, ich długość, często ich język – to właśnie mnie przeraża. Istnieją dokumenty, które bardziej świadczą o czysto ludzkiej pysze i nadmiernej pewności siebie aniżeli o prostej pewności wiary. Ale przede wszystkim jestem oburzony zachowaniem teologów”.

(...)

Sobór jest najwyższym wyrazem Magisterium i jego zwołanie może być uzasadnione tylko w przypadku najwyższej konieczności. Czyż obecna niezwykle poważna sytuacja Kościoła nie wynika właśnie z lekkomyślności, jaką była chęć wystawiania Boga na próbę? Czyż nie istniało, być może, pragnienie, aby przymusić Boga, by przemówił, gdy nie zachodziła ta najwyższa konieczność? Czy nie tak to się odbyło? Usprawiedliwienie zwołania Soboru, który miał odmienić wszystko, wymagało, aby episkopat – a jeśli nie on, to teologowie – mieli pewność, że wszystko idzie źle i że jest to stan chroniczny.

(...)

Nic nie wydaje mi się bardziej poważne, w przeciwieństwie do świętości Boga, niż pycha duchownych, którzy z czysto diaboliczną dumą wierzą, że mogą manipulować prawdą, którzy ośmielają się odnawiać Kościół i ratować świat bez odnawiania samych siebie. W całej historii Kościoła nie ma niczego, co można by porównać z ostatnim soborem, podczas którego katolicki episkopat uwierzył, że może odnowić wszystkie rzeczy nie będąc posłusznym niczemu innemu niż własna duma, bez wysiłku świętości, otwarcie przeciwstawiając się prawom Ewangelii, która wymaga od nas uznania, że człowieczeństwo Chrystusa było instrumentem wszechmocnej miłości, która zbawia przez Jego śmierć”.

ks. Divo Barsotti (1914–2006)

Ruch charyzmatyczny, a tzw. katolicka odnowa w Duchu Świętym


Bp. Atanazy Schneider: Stolica Apostolska jako katedra prawdy




STOLICA APOSTOLSKA JAKO KATEDRA PRAWDY

Ekumeniczny Sobór Konstantynopolitański IV nauczał: „W Stolicy Apostolskiej religia katolicka zawsze była zachowywana w nieskazitelnej postaci i głoszono tam świętą doktrynę. (...) W niej znajduje się prawdziwa siła religii chrześcijańskiej” (Z formuły papieża Hormizdasa, zatwierdzonej przez ojców Soboru Konstantynopolitańskiego IV). A Sobór Watykański I nauczał: „Stolica św. Piotra pozostaje zawsze wolna od jakiegokolwiek błędu, zgodnie z Bożą obietnicą Pana naszego i Zbawiciela, udzieloną księciu Jego uczniów: Ja prosiłem za tobą, aby nie ustała twoja wiara, a ty nawróciwszy się utwierdzaj twoich braci. Zatem ten nigdy nie ustający charyzmat prawdy i wiary został przez Boga udzielony św. Piotrowi oraz jego następcom na tej Stolicy dla wypełniania ich wzniosłego urzędu dla zbawienia wszystkich ludzi, aby cała owczarnia Chrystusa odwrócona przez nich od pokarmu skażonego błędem, karmiona była nauką z nieba, aby po usunięciu okazji do schizmy cały Kościół był zachowany w jedności i wsparty na swoim fundamencie trwał mocno przeciwko bramom piekielnym” (Pastor aeternus, rozdz. IV).

W połowie III wieku św. Cyprian użył określenia „katedra”, by wskazać na władzę Kościoła rzymskiego związaną z tronem św. Piotra, od którego – jak mówi – pochodzi jedność hierarchii (por. Ep. 59, 16). Św. Hieronim także napisał: „Zdecydowałem się poradzić katedry św. Piotra, gdzie znajduje się ta wiara, którą wysławiały usta apostoła; teraz przychodzę, by prosić o pożywienie dla mojej duszy tam, gdzie niegdyś otrzymałem szatę Chrystusa. Nie kieruję się żadnym innym prymatem niż prymatem Chrystusa; z tego powodu stawiam się w komunii z Waszą Świątobliwością, to znaczy z katedrą św. Piotra. Wiem, że na tej opoce zbudowany jest Kościół” (Listy I, 15,1-2).

Charyzmat prawdy jest powierzony przez Boga najpierw św. Piotrowi i jego następcom, rzymskim biskupom, których stolica jest konsekwentnie nazywana par excellence katedrą Prawdy. Wziąwszy pod uwagę ich posługę prawdy, biskupi Rzymu muszą nieustannie mieć świadomość, że nie są właścicielami katedry Prawdy, ale jej sługami i wikariuszami. Charakterystyczna cecha posługi apostołów polega na byciu „pastores vicarii”, jak mówi prefacja o apostołach: „Quos operis Tui vicarios eidem contulisti praeesse pastores”. Posługa Piotrowa w Kościele jest zasadniczo posługą sprawowaną w zastępstwie. Zatem biskup Rzymu nazywany jest „Vicarius Christi”. Św. Grzegorz Wielki (+ 604) bardzo lubił mówić o biskupie Rzymu jako „namiestniku św. Piotra” (Registrum Epistolarum XII, 7). Papież św. Gelzajusz I (+ 496) oświadczył, że biskup Rzymu musi przede wszystkim być „minister catholicae et apostolicae fidei” (Ep. 43).

Przytoczona niżej przysięga, którą papieża składali przez ponad milenium na początku swojej apostolskiej posługi, robi wrażenie i jest niezwykle na czasie: „Przysięgam nie zmieniać niczego z przekazanej mi Tradycji ani niczego, co było przede mną strzeżone przez mych miłych Bogu poprzedników, ani nie naruszać, ani nie zmieniać, ani nie zezwalać na jakiekolwiek zmiany. Przeciwnie: z gorącym umiłowaniem, jako Tradycji wierny uczeń i dziedzic, przysięgam ze czcią zachować przekazane mi dobro, ze wszystkich moich sił i całą moją mocą. Przysięgam usunąć wszystko, co sprzeciwia się porządkowi prawa kanonicznego, gdyby tylko coś takiego się wydarzyło; bronić świętych Kanonów i Dekretów papieskich jako Bożych nakazów otrzymanych z Nieba, ponieważ jestem w pełni świadom, że Ty, którego miejsce zajmuję przy pomocy Łaski Bożej, którego Wikariuszem jestem z Twoją pomocą, poddasz najsurowszemu osądowi przed Twoim Boskim Trybunałem wszystko, co będę głosił.

Przysięgam Bogu Wszechmogącemu i Zbawicielowi Jezusowi Chrystusowi, że zachowam wszystko, co zostało objawione poprzez Chrystusa i Jego Następców i co zostało zdefiniowane i ogłoszone w pierwszym rzędzie przez sobory oraz moich poprzedników. Zachowam bez najmniejszej straty dyscyplinę i ryt Kościoła. Usunę z Kościoła każdego, kto ośmieliłby się działać przeciwko tej przysiędze, czy byłbym to ja sam, czy ktokolwiek inny. Gdybym miał dokonać czegokolwiek przeciwnego tej przysiędze albo zezwolić, aby taki czyn mógł być dokonany, Ty nie będziesz miał nade mną litości w straszny dzień Sprawiedliwości Bożej. Dlatego, bez żadnego wyjątku, nakładamy najsurowszą ekskomunikę na każdego – czy to na Nas samych, czy to na kogokolwiek innego – kto ośmieliłby się powziąć cokolwiek nowego, co stałoby w sprzeczności z tą starożytną ewangeliczną Tradycją i czystością prawowiernej Wiary i religii chrześcijańskiej, albo kto chciałby coś zmienić poprzez swój czynny sprzeciw, lub też zgodziłby się z tymi, którzy podjęliby tak świętokradzkie przedsięwzięcie” (Liber Diurnus Romanorum Pontificum).

W czasach nowożytnych biskupi Rzymu upierali się przy powinności papieży, jaką jest obrona prawdy i chronienie Kościoła od błędu i herezji. Leon XIII nauczał: „Jeżeli zawsze zadaniem Kościoła było szukać chwały Bożej i starać się o zbawienie ludzi, a tym samem głosić prawdę i usuwać wszelkie błędy z serc, to tym więcej jest to zadaniem jego w naszych czasach, kiedy fałszywe i błędne zdania wszelkiego rodzaju tak szerokie znalazły rozprzestrzenienie. Obrona wiary jest bez wątpienia w pierwszym rzędzie sprawą tych, których Bóg uczynił zwierzchnikami swego Kościoła, atoli „każdy chrześcijanin jest zobowiązany wyznawać wiarę, innych w niej pouczać, lub wzmacniać i odpierać napaści niewiernych”.

Przed nieprzyjacielem ustępować albo zamilknąć, kiedy przeciwko prawdzie na ogół powstaje krzyk tak głośny, jest tchórzostwem, albo sprawą tych, którzy o prawdzie wątpią. (...) Jest to zniewagą i obrazą Boga (...), przynoszącym jedynie korzyść nieprzyjaciołom wiary, których odwagę i zuchwałość przez takie zachowanie się umacnia i pomnaża. Łatwo także dalej zbić fałszywe oskarżenie przeciw Kościołowi i wszelkie przeciwko niemu uprzedzenie; za niewielkim staraniem powiedzie się to zawsze. A zresztą nie ma nikogo, co by nie zdołał rozwinąć tej siły ducha, w której się mieści istotna odwaga chrześcijan; wystarcza ona często, aby zawstydzić przeciwnika i ukrócić jego swawolę. Co więcej, chrześcijanie są stworzeni do walki. Im zaciętszą jest walka, tym więcej z pomocą Bożą należy spodziewać się zwycięstwa. „Miejcie ufność, ja świat zwyciężyłem” (J 16,33). (...) Obowiązek ten wymaga w pierwszym rzędzie od nas, abyśmy wiarę katolicką otwarcie i śmiało wyznawali i podług sił naszych starali się o szerzenie jej” (Encyklika Sapientiae christianae, 10 I 1890 r.).

Papież Jan XXIII nauczał: „Przyczyną i źródłem wszystkiego zła, które jakby zatruwa jednostki, ludy i narody i które tak często niepokoi umysły wielu ludzi, jest nieznajomość prawdy, owszem, nie tylko nieznajomość, lecz niejednokrotnie pogarda i odwracanie się od niej. (...) Co się zaś tyczy tych wszystkich, którzy celowo ośmielają się atakować znaną prawdę, mówić, pisać i działać posługując się bronią kłamstwa, by zdobyć poklask ludzi prostych, urabiać według swego pojęcia młodzież, podatna jeszcze i nieuświadomioną, ci bez wątpienia nadużywają niewiedzy i niewinności bliźniego, oddają się całkiem nagannej działalności. (...) Ażeby więc stanowczo usunąć zły wpływ owych niebezpiecznych środków, wpływ, który coraz bardziej się poszerza, trzeba przeciwstawić im broń prawdy i uczciwości. (...) Nie brak również i takich, co nie zwalczając wprost prawdy, okazują wobec niej daleko posuniętą beztroskę i obojętność, jakby Bóg nie dał nam rozumu dla jej szukania i zdobywania.

Ten godny nagany sposób postępowania prowadzi jakby samorzutnie do absurdalnego twierdzenia, że zniesienie wszelkiej różnicy między prawdą i fałszem, stawia wszystkie religie w jednym rzędzie. Tę zasadę – by użyć słów wspomnianego Naszego Poprzednika Leona XIII – wprowadzono po to, by zburzyć wszelką religię, zwłaszcza religię katolicką, której jako jedynie prawdziwej nie można bez jej obrazy stawiać na równi z innymi („Humanum genus”, Acta Leonis, T. IV, 1884, s. 53). Ponadto zaprzeczenie wszelkiej różnicy między przeciwnymi i sprzecznymi rzeczami prowadzi ostatecznie do tego, że w teorii i w praktyce odrzuca się wszelką religię. Jakżeż Bóg, który ze swej istoty jest prawdą, mógłby przyzwalać lub tolerować beztroskie niedbalstwo i bierność tych ludzi, którzy ilekroć chodzi o zagadnienia związane z wiecznym zbawieniem nas wszystkich, wcale nie myślą ani o szukaniu i zdobywaniu koniecznych prawd, ani o oddawaniu Bogu należnego Mu kultu?

Jeśli dziś wkładamy tyle wysiłku i pilności w studium i w rozwój ludzkich nauk, dzięki czemu nasza epoka może słusznie szczycić się podziwu godnym postępem osiągniętym w badaniach naukowych, to dlaczegoż nie należałoby zdobyć się na tę samą, owszem, nawet na większą pilność, pomysłowość i troskliwość, by dojść do niewątpliwego poznania, które dotyczy już nie tego życia ziemskiego i przemijającego, lecz niebieskiego, które nigdy nie przeminie? (...) Z osiągnięcia pełnej, nieskażonej i szczerej prawdy winna płynąć jedność myśli, serc i czynów. Rzeczywiście, wszystkie przeciwności, waśnie i niezgody mają swą pierwszą przyczynę w fakcie, że prawda albo nie jest poznana, albo co gorsza: choć została zbadana i poznana, odrzuca się ją albo w imię wygód i korzyści, jakie ludzie często spodziewają się wyciągnąć z fałszywych poglądów, albo w imię nagany godnego zaślepienia, które każe ludziom usprawiedliwiać ich występki i złe uczynki” (Encyklika Ad Petri Cathedram, 29 czerwca 1959, 1-2).

W ciągu historii Szatan, ojciec kłamstwa, nieustannie atakuje Kościół, a w szczególności katedrę Prawdy, którą jest tron św. Piotra. Z powodu nieprzeniknionego pozwolenia Bożej Opatrzności ataki Szatana przeciwko katedrze rzymskiej w rzadkich przypadkach miały skutek w postaci tymczasowego i ograniczonego zaciemnienia papieskiego Magisterium, kiedy pewni biskupi Rzymu wygłaszali niejednoznaczne stwierdzenia doktrynalne, tym samym wywołując tymczasową sytuację doktrynalnego zamieszania w życiu Kościoła.

Tę możliwość można dostrzec wyrażoną w następujących słowach zaczerpniętych z Egzorcyzmu przeciwko Szatanowi i zbuntowanym aniołom, napisanemu przez papieża Leona XIII w roku 1884.

W oryginalnym tekście czytamy: „Oto starożytny wróg i morderca podnosi mocno swą głowę! Przemieniony w anioła światłości, wraz z całą hordą złych duchów, krąży wszędzie i bierze w posiadanie ziemię, aby wymazać z niej Imię Boga i Jego Chrystusa oraz wykraść, nękać i zgubić na wieczne zniszczenie dusze, których przeznaczeniem jest korona wiecznej chwały. Na ludzi o zdeprawowanym umyśle i zepsutym sercu niegodziwy smok wylewa, jak najobrzydliwszą rzekę, truciznę swej nikczemności, ducha kłamstwa, bezbożności i bluźnierstwa; a także śmiertelny oddech pożądliwości i wszelkich nieprawości, i przywar. Najprzebieglejsi nieprzyjaciele Kościoła – Oblubienicy Baranka – otoczyli go boleściami, przepełnili piołunem; na wszystkim, co w nim godne pożądania, położyli swe nikczemne ręce. Tam, gdzie Stolica Świętego Piotra i Katedra Prawdy została ustanowiona na światło dla pogan, ustawili tron obrzydliwości swych niegodziwości po to, aby gdy Pasterz zostanie uderzony, mogli rozproszyć i owce”.

Rankiem 13 października 1884 roku – dokładnie trzydzieści trzy lata przed ostatnim objawieniem Maryi w Fatimie i niezwykłym cudem słońca – papież Leon XIII w czasie dziękczynienia po właśnie odprawionej przez niego Mszy świętej miał wizję, która jest dziś słynna. Szatan pojawił się przed Bogiem, prosząc Go o pozwolenie, by mógł działać bez zakłóceń przez sto lat w celu zniszczenia Kościoła, na co otrzymał zgodę. Papież wówczas ujrzał rój demonów spadający na Bazylikę św. Piotra, aby dokonać inwazji Stolicy Piotrowej. Bezpośrednio po tej wizji papież ułożył modlitwę do św. Michała Archanioła, której odmawianie nakazał po każdej Mszy zwykłej, oraz słynny egzorcyzm, z którego pochodzi właśnie przytoczony cytat. Dramatyczne wyrażenie: „na Stolicę najświętszego Piotra” zostanie później usunięte przez Piusa XI, aby uniknąć zgorszenia dla wiary, ale dzisiaj jest ono co najmniej prorocze.

Niech będzie nam wolno zakończyć następującą modlitwą o. Prospera Guerangera: „Święty Apostole! Ucisz dzikość burzy, aby słabi się nie zgorszyli. Błagaj naszego Pana, aby nie pozwolił na to, aby rezydencja Następcy była niepokojona w tym Świętym Mieście, które zostało wybrane dla tak wielkiego zaszczytu. Jeśli by tak się stało, że jego mieszkańcy zasługują na karę za swoje przewinienia – oszczędź ich ze względu na ich braci z reszty świata; i módl się za nich, aby ich Wiara stała się ponownie tym, czym była, kiedy chwalił ją św. Paweł i powiedział im: o wierze waszej mówi się po całym świecie (Rz 1,8)” (The Liturgical Year, London, wyd. z roku 1887, s. 436-437).

Biskup Athanasius Schneider

Rzym, 7 kwietnia 2018 r.


Tłum. z j. angielskiego: Jan J. Franczak

Źródło informacji: https://www.pch24.pl

Biskup Kazimierz Kowalski. Żołnierz Chrystusa



Biskup Kazimierz Józef Kowalski urodził się w Gnieźnie 2 marca 1896 r. Ochrzczony został dnia 12 marca 1896 r. w Parafii Św. Wawrzyńca w Gnieźnie, a sakrament bierzmowania przyjął 19 maja 1907 r. Dom rodziny Kowalskich odznaczał się takimi wartościami jak pobożność oraz patriotyzm. W rodzinnym mieści młody Kazimierz skończył szkołę podstawową, następnie gimnazjum, gdzie w 1915 roku zdał maturę z wyróżnieniem. Potem zgłosił się do seminarium duchownego w Poznaniu, skąd został skierowany na studia teologiczne na Uniwersytecie w Monasterze. Nie rozpoczął studiów, ponieważ brał udział w działaniach wojennych w latach 1915-1918. W trakcie Powstania Wielkopolskiego dowodził I baterią poznańskiego pułku artylerii ciężkiej na froncie pod Lesznem. Za udział w Powstaniu otrzymał Krzyż Niepodległości i odznakę Powstańca Wielkopolskiego. W roku akademickim 1921/22 zdobył magisterium z teologii na Uniwersytecie w Strasburgu. 8 października 1922 roku otrzymał w Gnieźnie święcenia kapłańskie. Po święceniach kapłańskich został skierowany na studia filozoficzne w Wyższym Instytucie Filozoficznym w Lovanium. Na uniwersytecie tym uzyskał doktorat na podstawie rozprawy Bóg w filozofii Cieszkowskiego. Inspiracją dla ks. Kowalskiego w tym czasie był Pius XI, wielki papież misyjny oraz rzecznik odrodzenia myśli Św. Tomasza z Akwinu. Postać papieża oraz jego działalność stały się źródłem inspiracji dla ks. Kowalskiego. W roku 1926 został mianowany profesorem filozofii Wyższego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Habilitował się na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W 1937 roku ponownie obronił pracę habilitacyjną. W trakcie swojej działalności naukowej zasłynął z ogromnego zamiłowania do twórczości Św. Tomasza z Akwinu. Wyrazem tej postawy jest zorganizowany przez Kowalskiego Międzynarodowy Zjazd Tomistyczny w Poznaniu w 1934 roku. Czynnie uczestniczył w Tomistycznym Zjeździe w Pradze w 1932 roku i Międzynarodowym Kongresie Filozoficznym w Pradze w roku 1934. W roku 1936 brał udział w II Międzynarodowym Kongresie Tomistycznym w Rzymie i w III Polskim Zjeździe Filozoficznym w Krakowie. Podczas II wojny światowej został skazany przez okupantów na karę śmierci. Z ciążącym na nim wyrokiem prowadził konspiracyjną pracę akademicką i duszpasterską. W 1946 roku Pius XII mianował Kowalskiego biskupem diecezji chełmińskiej z siedzibą w Pelplinie. Okres działalności biskupa Kowalskiego przypada na trudne czasy komunizmu. Lata 1945-1956 charakteryzują się wzmożoną akcją wymierzoną wobec Kościoła katolickiego, jak i samego biskupa Kowalskiego. Już w 1946 roku Urząd Bezpieczeństwa przeprowadził akcję w związku z jego wizytacją duszpasterską w grudziądzkich parafiach, starając się utrudnić kontakt wiernych z biskupem. W latach 40 biskup często krytycznie wypowiadał się na temat nowej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół katolicki oraz Jego wierni. W 1947 roku powiedział: "Idą czasy, w których obecnie czerwony faszyzm chce nam odebrać i wyrugować religię katolicką, ale te czerwone czasy miną, tak jak minęły brunatne czasy Hitlera i czarny faszyzm Mussoliniego" oraz mówił, że nauka Marksa i Engelsa była demagogią i dlatego należało dbać o ducha i bronić Kościoła katolickiego przed zakusami tego niebezpieczeństwa. Kulminacyjnym wydarzeniem w trakcie posługi biskupiej było zastosowanie wobec bp Kowalskiego aresztu domowego. Środek ten zastosowano na wniosek prokuratora Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Biskupowi zarzucono wrogie wystąpienia przeciwko państwu oraz terroryzowanie księży. Stałym elementem podczas aresztu domowego były codzienne przesłuchania, które odbywały się zawsze po śniadaniu. Po kilku dniach nieprzerwanych przesłuchiwań biskup Kowalski był tak wyczerpany, że koniecznym było sprowadzenie lekarza. Całej tej akcji towarzyszyła nagonka medialna na biskupa. Reżimowe gazety oskarżały biskupa o tolerowanie nadużyć w Caritas, szykanowanie księży, życie w przepychu, ignorowanie potrzeb mieszkańców diecezji oraz sprzyjanie okupantowi niemieckiemu. Jeszcze w roku 1951 na biskupa spadła fala oskarżeń. Zarzucano Kowalskiemu służbę w wojsku niemieckim podczas I wojny światowej, a potem utrzymywanie kontaktów z hitlerowcami podczas drugiej wojny światowej oraz w końcu popieranie rewizjonistów zachodnioniemieckich i ich amerykańskich protektorów do nieuznawania granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej.

Biskup Kowalski umieścił w swoim herbie napis Miles Christi, co oznacza Żołnierz Chrystusa. Biskupa Kowalskiego odznaczała przede wszystkim wierność Kościołowi i Stolicy Apostolskiej. Oprócz tej cechy biskup Kowalski był wielkim orędownikiem realizacji misji zagranicznych. Wyrazem tej postawy było piastowanie funkcji przewodniczącego Komisji Misyjnej Episkopatu Polski. Biskupa Kowalskiego z całą pewnością można nazwać osobą wybitną w dziejach diecezji chełmińskiej. Przyczynił się do odbudowy diecezji ze zniszczeń wojennych w trudnych dla Kościoła czasach komunizmu. Przeprowadził liczne wizytacje, zwiększył liczbę parafii oraz wyświęcił kilkuset księży. Biskup Kowalski zmarł 6 maja 1972 r. w Częstochowie. Tego dnia podczas Mszy św. doznał zawału serca. Pogrzeb odbył się 12 maja 1972 r. Wzięli w nim udział członkowie najbliższej rodziny, duchowieństwo diecezji chełmińskiej oraz członkowie Episkopatu Polski na czele z prymasem Stefanem Wyszyńskim oraz metropolitą krakowskim Karolem Wojtyłą.

Filozofia Biskupa Kowalskiego

Nieodłącznym elementem życia księdza biskupa Kowalskiego była działalność naukowa. Jako przykład niech posłuży wykaz najważniejszych publikacji z zakresu filozofii. Biskup Kowalski opublikował następujące prace: Kardynał Mercier, Podstawowe zasady filozofii Cieszkowskiego, Istota i zadania filozofii, Podstawy filozofii, Św. Augustyn mistrzem życia duchowego, Św. Tomasz z Akwinu a czasy obecne, Teorie o pięknie i sztuce w tomizmie i neotomizmie, Rola ks. kardynała Merciera w odrodzeniu tomizmu, Rola podstawowych prawd filozoficznych w odrodzeniu osobistym i społecznym. Jest on również autorem licznych prac z zakresu teologii.

W filozofii biskup Kowalski jest reprezentantem klasycznej koncepcji filozofii. Jest to związane z jego działalnością naukową, która skupiona była wokół myśli Św. Tomasza z Akwinu oraz jego kontynuatorów. Klasyczną koncepcję filozofii charakteryzują cztery czynniki: ogólność, przedmiotowość, konieczność oraz musi być wiedzą uzasadnioną. Ponadto biskup Kowalski pozostał wierny metodzie neoscholastycznej w duchu lowańskim i na tym gruncie krytycznie odnosił się do innych szkół filozoficznych, a w szczególności skrajnych ujęć idealistycznych prezentowanych przez nurty filozofii nowożytnej i współczesnej.

Interesowały biskupa Kowalskiego w szczególności dwa obszary badań. Po pierwsze problem epistemologiczny poznania, a po drugie problem ontologiczny poznania. Centralne miejsce zajmuje problematyka poznania. Filozofię zdefiniował jako naukę rozumową o najgłębszych przyczynach całości, czyli porządku bytu i jest ona poznaniem wyjaśniających w świetle racji ostatecznych. Dla Kowalskiego przedmiotem filozofii jest zespół realnie istniejących przedmiotów i w związku z tym, krytycznie oceniał koncepcje epistemologiczne filozofii nowożytnej oraz współczesnej, które reprezentują ujęcia idealistyczne, monistyczne, a w końcu irracjonalne. Zwieńczeniem badań epistemologicznych Kowalskiego jest rozróżnienie trzech typów poznania: ludzkiego, aniołów oraz poznania Boskiego jako poznania doskonałego i zawsze niezawodnego.

Istotnym aspektem działalności naukowca biskupa Kowalskiego jest jego zamiłowanie do myśli Św. Tomasza z Akwinu. W licznych artykułach i wystąpieniach zwracał uwagę na doniosłość realistycznej myśli Akwinanty w budowaniu chrześcijańskiego poglądu na świat oraz jego teologii oraz filozofii jako fundamentu życia moralnego w wymiarze indywidualnym, społecznym i narodowym.

Mateusz Sanicki

Recenzja Mszalika księdza Stedmana




"Gdybym miał do wyboru: posiąść na własność bibliotekę Muzeum Brytyjskiego, czy też jeden mszalik, wybrałbym mszalik." 

Stefan kard. Wyszyński, "Zapiski więzienne"


Nie ma już chyba diecezji w Polsce gdzie Msza trydencka nie była by sprawowana. Można powiedzieć, że na stałe zaczyna ona gościć w naszych kościołach i staje się pełnoprawną częścią polskiego katolicyzmu. Co za tym idzie, wzrasta także liczba osób uczestniczących w tradycyjnej liturgii. Z środowisk tych od dłuższego czasu można było usłyszeć prośby o wydanie poręcznego mszalika. Na te prośby odpowiedziało częstochowskie Wydawnictwo 3DOM oferując nam piękny reprint przedsoborowego Mszalika księdza Stedmana. 

Mszalik ten cieszył się ogromną popularnością wśród katolików w Ameryce. Był aprobowany przez Synod w Baltimore a także polecany przez wielu biskupów amerykańskich. Do czasów Vaticanum II miał kilkanaście wydań a i dzisiaj jest wznawiany i używany przez amerykańskich katolików. Ta jego popularność skłoniła księdza Aleksandra Syskiego, znanego działacza polonijnego do przetłumaczenia go na język polski i rozpropagowanie wśród polonusów. Dzisiaj dzięki wydawnictwu 3DOM mszalik ten ma okazję trafić do tradycyjnych katolików w Polsce. 

 

Mszalik zawiera teksty Mszy świętej na wszystkie niedziele i święta roku kościelnego. Wydany został w małym podręcznym formacie, tak aby mógł się zmieścić w kieszeni marynarki, kamizelki czy damskiej torebki. Przeznaczony jest dla wszystkich katolików tak dzieci, młodzieży jak i dorosłych. 

Zgodnie z zamysłem autora ma ułatwić każdemu katolikowi bez konieczności pogłębionych studiów słuchanie Mszy Świętej, dzięki umieszczenia w nim tych samych tekstów jakie znajdują się w Mszale z którego kapłan codziennie odprawia Mszę Świętą.

Aby to uczynić autor umieścił w mszaliku numery porządkowe wskazujące gdzie w Mszale znajdują się części tzw. "stałe" i "zmienne", które jedne po drugich trzeba odmawiać. To bardzo dobre rozwiązanie dla początkujących użytkowników. 

W mszaliku znajdują się także wyjaśnienie tekstów mszalnych na poszczególne niedziele i święta. Przeczytanie ich nie zajmie nam zbyt wiele czasu a na pewno pomoże w dobrym przygotowaniu się do pełnego uczestnictwa we Mszy. Dopełnieniem wszystkiego jest umieszczone na końcu każdej mszy krótkie streszczenie katechizmu. 

Pomocą miał być także kalendarz liturgiczny ale wydawca przejęty rolą oddania nam wiernej kopii oryginału zapomniał go uaktualnić i kończy się on na roku 1955. W dobie internetu nie jest to jednak żaden problem.

W mszaliku umieszczono także Mszę świętą dialogowaną, czyli Mszę w trakcie której kapłan celebrujący nie odmawia Mszy świętej sam lecz na jego głos odpowiada zgromadzony lud. 

Wszystko to dopełnione zostało pięknymi grafikami zapożyczonymi z Mszału św. Andrzeja co czyni ten mszalik wspaniałym wydarzeniem edytorskim. 

Do mszalika dołączono krótki modlitewnik zawierający modlitwy przed jak i po Mszy świętej, pacierz, modlitwy poranne i wieczorne, różaniec, modlitwy do Pana Jezusa, Matki Bożej, św. Józefa oraz nabożeństwo drogi krzyżowej.

Mszalik ten pięknie wydany, na dobrej jakości papierze jest wiernym reprintem wydania z 1947 roku. Do tego, co najważniejsze jest w bardzo przystępnej cenie. W sklepie wydawnictwa kosztuje tylko 30,00 zł.  Doskonale sprawdzi się w rękach młodych jak i bardziej doświadczonych uczestników Mszy trydenckiej. Sprawdzi się doskonale jako prezent na komunię czy bierzmowanie. Z czystym sercem mogę polecić to wydawnictwo. W skali od 1 do 10 daję 8,5

czwartek, 12 kwietnia 2018

Heretyckie korzenie katolickich wspólnot charyzmatycznych


wtorek, 10 kwietnia 2018

Deklaracja konferencji „Dokąd zmierzasz Kościele katolicki?”



DEKLARACJA KONFERENCJI

 „Dokąd zmierzasz Kościele katolicki?”


Rzym, 7 kwietnia 2018 r.

Z powodu sprzecznych interpretacji adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” na całym świecie wśród wiernych szerzy się niezadowolenie i zamieszanie.

Usilna prośba o wyjaśnienie, skierowana do Ojca Świętego przez około milion wiernych, ponad 250 uczonych i kilku kardynałów, nie doczekała się odpowiedzi.

Wśród wynikłego poważnego niebezpieczeństwa dla wiary i jedności Kościoła my, ochrzczeni i bierzmowani członkowie Ludu Bożego, jesteśmy wezwani do potwierdzenia naszej wiary katolickiej.

Sobór Watykański II upoważnia nas i zachęca, byśmy tak uczynili, oświadczając w „Lumen gentium”, p. 33: „Tak oto każdy świecki na mocy samych darów, jakie otrzymał, staje się świadkiem i zarazem żywym narzędziem posłannictwa samego Kościoła według miary daru Chrystusowego (Ef 4,7)”.

Także błogosławiony John Henry Newman zachęca nas, byśmy tak uczynili. W swoim proroczym eseju „O konsultowaniu się z wiernymi w kwestiach doktryny” (On Consulting the Faithful in Matters of Doctrine, 1859) mówił on o znaczeniu świeckich w dawaniu świadectwa wierze.

Dlatego w zgodzie z autentyczną tradycją Kościoła oświadczamy i wyznajemy, że:

1) Zatwierdzone i skonsumowane małżeństwo pomiędzy dwiema ochrzczonymi osobami może być rozwiązane tylko przez śmierć.

2) Dlatego połączeni ważnym małżeństwem chrześcijanie, którzy łączą się z drugą osobą, podczas gdy ich małżonek wciąż żyje, popełniają grzech ciężki cudzołóstwa.

3) Jesteśmy przekonani, że jest to absolutne przykazanie moralne, które obowiązuje zawsze i bez wyjątków.

4) Jesteśmy także przekonani, że żaden subiektywny osąd sumienia nie może uczynić wewnętrznie złego czynu dobrym i legalnym.

5) Jesteśmy przekonani, że sąd co do możliwości udzielenia sakramentalnej absolucji, nie opiera się na uznaniu czy nieuznaniu popełnionego grzechu, ale na postanowieniu (intencji) penitenta, porzucenia – sprzecznego z przykazaniami – sposobu życia.

6) Jesteśmy przekonani, że osoby rozwiedzione i w ponownym cywilnych związkach małżeńskich, a niechętne żyć we wstrzemięźliwości, żyją w sytuacji, która jest obiektywnie przeciwna prawu Bożemu, a zatem nie mogą przyjmować Komunii Eucharystycznej.

Nasz Pan, Jezus Chrystus, mówi: „Jeśli trwacie w nauce mojej, jesteście prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,31-32).

Z tym przeświadczeniem wyznajemy naszą wiarę przed najwyższym pasterzem i nauczycielem Kościoła wraz z biskupami i prosimy ich o utwierdzenie nas w wierze.

Uczestnicy konferencji "Dokąd zmierzasz Kościele katolicki?" - duchowni i świeccy

Tłum. Jan J. Franczak


Tekst pierwotnie ukazał się na stronie pch24.pl a za zgodą redakcji umieszczamy go również na Rzymskim Katoliku.

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Zapomniane prawdy: Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem.



Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem. Nie wymaga się od księdza, by był ekspertem w sprawach ekonomii, budownictwa czy polityki. Oczekuje się od niego, by był ekspertem w dziedzinie życia duchowego. Dlatego, gdy młody kapłan stawia swoje pierwsze kroki, potrzebuje u swego boku poważnego mistrza, który mu pomoże, by nie zagubił się pośród propozycji kultury chwili. Aby przeciwstawić się pokusom relatywizmu i permisywizmu nie jest wcale konieczne, aby kapłan był zorientowany we wszystkich aktualnych, zmiennych trendach; wierni oczekują od niego, że będzie raczej świadkiem odwiecznej mądrości, płynącej z objawionego Słowa. Dbanie o jakość osobistej modlitwy oraz o dobrą formację teologiczną owocuje w życiu. Życie pod wpływem totalitaryzmów mogło zrodzić nieuświadomioną tendencję do ukrywania się pod zewnętrzną maską, a w konsekwencji do ulegania jakiejś formie hipokryzji. Oczywiste jest, że to nie służy autentyczności braterskich relacji i może prowadzić do przesadnej koncentracji na sobie samych. W rzeczywistości osiąga się dojrzałość uczuciową, gdy serce lgnie do Boga. Chrystus potrzebuje kapłanów, którzy będą dojrzali, męscy, zdolni do praktykowania duchowego ojcostwa. Aby to nastąpiło, trzeba rzetelności wobec siebie, otwartości wobec kierownika duchowego i ufności w miłosierdzie Boże. 

Benedykt XVI
Warszawa, Archikatedra św. Jana, 25.05.2006

Printfriendly

______________________________________________________________________
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny. 
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________